Archiwa tagu: #trasy rowerowe

Pagórki Dolskie, Szlak Dziesięciu Jezior, Soplicowo-Cichowo

Dolsk ma więcej atrakcji dla turystów rowerowych niż 3 wymienione w tytule. Sam byłem tam już 5 razy. Dwa razy na wyścigu rowerowym MTB dla amatorów, raz na wypadzie z przyjaciółmi szlakiem Pagórki Dolskie, raz z rodziną szlakiem 10 Jezior i raz ze znajomymi z pracy trasą MTB.

Bardzo mi się tam podoba i właśnie się zastanawiam nad kolejnym weekendowym wypadem. To teren szczególnie atrakcyjny dla mieszkańców Poznania. Godzinny dojazd autem i jesteśmy na miejscu.

Najlepiej zaparkować na parkingu przy Villa Natura. To ulubione miejsce startu wyścigów MTB, stąd startują wszystkie wycieczki, tutaj się kończą jakimś dobrym posiłkiem. Często są tutaj wesela, przyjeżdżają tenisiści i sympatycy bowlingu. Można przenocować.

Ja lubię tam przyjechać pół godziny wcześniej i posiedzieć na ławeczkach w pięknym otoczeniu. Najkrótszą wycieczką rowerową jest tzw. Soplicowo, a właściwie Cichowo. Miejsce jest znane z tego, że kręcono tam sceny do filmu „Pan Tadeusz”. Każdy kto jedzie szlakiem 10 jezior powinien trochę zjechać, ok. 0,5 km i zajrzeć do Cichowa. Teren jest szczególnie atrakcyjny dla dzieci, bo jest tam dużo zwierząt i to nie tylko gospodarczych.

Oprócz koników, gęsi, osiołków, owieczek, można tam spotkać ptaki drapieżne. Jest też dworek, w którym zamówimy sobie kawę i ławeczki przy których chętnie chwilkę odpoczniemy.

W pobliżu jest też ośrodek wypoczynkowy z plażą i boiskami sportowymi, więc jeśli ktoś wpada na weekend to jest to drugie ciekawe miejsce na nocleg.

Dalsza część szlaku 10 jezior to typowe leśne i wiejskie krajobrazy. My zajrzeliśmy też do rodziny jednego z kolegów, żeby zobaczyć małego źrebaka.

Kościółków na obu szlakach i w samym Dolsku naliczyłem 10, tak więc jest to kolejna atrakcja turystyczna i urozmaicenie trasy.

W lipcu możemy trafić na plantację słoneczników, sprawia spore wrażenie i mnie osobiście mocno zaskoczyła. Pierwszy raz na taką trafiłem.

Bociany to kolejna atrakcja. Kilka z nich zobaczycie już w centrum Dolska.

Na szlak Pagórki Dolskie można wyruszyć także z parkingu przy punkcie widokowym położonym po drugiej stronie drogi do Rawicza na początku miasta. Pagórki jak widać na zdjęciu nie są olbrzymie, ale jak ktoś próbuje je pokonać w miarę szybko, to poczuje je w nogach.

Droga tego szlaku ma nawierzchnię asfaltową, początkowo prowadzi wzdłuż pól i potem skręca ostro pod górę. Początkujący rowerzyści poprowadzą rower pieszo przez ok. 100 m.

Po przejechaniu kilku wzniesień można sobie odpocząć przy uroczym kościółku.

Szlak ma tylko 18 km, ale daje się we znaki, szczególnie w grupie, bo wtedy narzucane jest większe tempo. Kto jednak lubi górki, może potem wjechać do Dolska i tam znaleźć kilka wzniesień, które spowodują jego duże zadowolenie z wykonanej pracy.

Zapraszam na inne „Kolarskie Perełki”.

Proszę też o polubienie strony na FB i udostępnianie artykułu.

Kolarskie perełki – Kórnik część druga

O Kórniku, jako kolarskiej perełce już pisałem w pierwszej części, ale obiecałem, że takich części będzie więcej, bo Kórnik na to zasługuje.

Oprócz wielkich walorów turystycznych i rekreacyjnych Kórnik słynny jest także z tego, że pielęgnowane są tutaj kolarskie tradycje i to już od 1977 roku, kiedy p. Kazimierz Gogolewski założył pierwszą sekcję kolarską. Klub uczniowski Jedynka założył w 2000 r. p. Robert Taciak, były kolarz. Zawodnicy tego klubu w krótkim czasie stali się potęgą w kategoriach młodzieżowych przywożąc medale nawet z mistrzostw świata i Europy. Gwiazda i wychowanek klubu Mateusz Taciak jeździł w reprezentacji Polski i w grupie zawodowej CCC. Szczególnie dobrze wychodziła mu jazda na czas. Kasia Pawłowska była 2 razy mistrzynią świata na torze, a także mistrzynią Europy w wyścigu punktowym, reprezentowała nas na Olimpiadzie w Londynie. Ostatnio na gwiazdę polskiego kolarstwa wyrosła Nikol Płosaj, ale jest też kilkoro innych zdolnych juniorów.

Jak już pisałem w pierwszej części, Kórnik to taka baza wypadowa do wielu wycieczek rowerowych. Jest zarówno miejscem startu takich wypraw, jak i miejscem docelowym wycieczek z wielu miejsc. Pisałem już jak połączyć się z Poznaniem i Wartostradą, jadąc czerwonym szlakiem przez Kamionki.

Do pięknego Rogalina najbezpieczniej dostać się kierując się na Mościenicę, a potem cały czas prosto, aż do leśnej drogi Rogalińskiej łączącej Daszewice z Rogalinem. 10 km trasy jest w lesie, czyli teraz już bez maseczki, a potem kilka kilometrów przez pola, tak więc bezpiecznie dla rodziny. Najlepiej wybrać się dzień po deszczu, wtedy łatwiej jechać, bo piach jest mniejszy.

Turystyczne perełki to nie tylko Zamek i Arboretum. W okolicy gospodarze pobliskich wiosek przygotowali takie niespodzianki jak np. szlak bobrowy i wieża widokowa w Czmońcu. Przed wyprawą sprawdźcie, czy nie jest akurat w remoncie. Uważajcie też co leży w piachu na drodze tuż przed wieżą. Rzadko kto tam zagląda więc w ciepły dzień może się wygrzewać w pasku piękny i okazały wąż. Zwierząt jest tam mnóstwo, co widać po śladach w pobliżu wieży, ale żeby je spotkać trzeba by się wybrać bardzo wcześnie rano.

Łabędzie można spotkać w wielu miejscach. Ja spotykałem je na wycieczkach z Kórnika do 4 różnych miejsc, w samym Kórniku także. Pamiętajmy, żeby ich nie dokarmiać chlebem.

Dworek w Koszutach znacie już ze zdjęcia profilowego Antrejki. Tym razem pokazuję drugą stronę, także piękną. W środku dworku znajduje się muzeum. Na zewnątrz piękny park. Jest tam stoliczek z krzesełkami, przy których zawsze robię sobie przerwę w podróży i sięgam po kawę z termosu. Wycieczka zaczyna się na wiadukcie w Kórniku, ale nie za bardzo się rozpędzajmy, bo zaraz za wiaduktem trzeba zjechać w drogę prowadzącą do pięknej aleji drzew, pomnika przyrody. Gdy zobaczymy zabudowanie kierujemy się na nie i dalej, obok pomnika bohaterów wojny, w kierunku Koszut.

Ciąg dalszy, o tej mojej ulubionej perełce kolarskiej, ze zdjęciami Zamku i Arboretum, już wkrótce.

Jeśli podobał ci się artykuł polub proszę stronę na facebooku: https://www.facebook.com/antrejkapl

Moje rowerowe marzenie

Wśród licznych ofert turystycznych wypraw rowerowych, zawsze moje zainteresowanie najbardziej wzbudzała wyprawa najpiękniejszą trasą rowerową, jaką kiedykolwiek widziałem. To trasa narodowa nr 9 w Szwajcarii szlakiem jezior. Trasa zaczyna się przy Jeziorze Bodeńskim, na styku Szwajcarii, Niemiec i Austrii. To trasa na którą warto zabrać dobry aparat fotograficzny, bo zdjęć, z których można robić kartki widokowe, będziecie mieli po powrocie do domu setkę.

Prowadzi do innego wielkiego jeziora J. Genewskiego, wśród szczytów, liczących nawet ponad 4000 metrów n.p.m.. Mimo, że trasa nie prowadzi przez szczyty, a między nimi, a najwyższa przełęcz to około 1550 m i potem zjazd do 400 metrów n.p.m., to w sumie przewyższenie na trasie przekracza 4 tys. metrów, więc warto tę podróż rozłożyć sobie na 4-6 dni jazdy, zależnie od sił. Po drodze zajrzymy do księstwa Liechtenstein, w Rapperswill (na zdjęciu) warto zapytać o polonika, które są mocno zagrożone (brak finansowania po 2022 roku). Przejedziemy obok jeziora 4 kantonów, zajrzymy do średniowiecznej Lucerny, zobaczymy najwyżej położoną linię kolejową. Dla najmocniejszych kolarzy do zdobycia będzie piękna góra, ponad 3 600 metrów n.p.m., ale większość kolarzy wchodzi na nią pieszo, bo zazwyczaj szybciej idą niż jadą. My mieliśmy w ekipie koleżankę, której waga i przerzutki w rowerze pozwalały na wyprzedzanie wszystkich pod górę, mimo, że na płaskim nie była najlepsza. Warto się zastanowić przed wyjazdem jaki rower zabrać ? Kto inny zabrał rower trekkingowy, świetny na dobrze przygotowanych ścieżkach asfaltowych i szutrowych, ale za to pod stromą górę prowadził rower pieszo, gdy na „góralu” nie mieli problemu nawet najsłabsi. Coś za coś.

Szlak nr 9 to szlak jezior i te rzeczywiście będą nam towarzyszyć całą drogę, na szczęście każde z nich ma trochę inne otoczenie, więc nie znudzą się nawet przez tydzień.

To mój ulubiony widoczek, choć zrobiony o zmierzchu. Trochę nasza grupa się podzieliła, ja akurat byłem w parze bez elektronicznej mapy. Kiedy z góry zobaczyliśmy nasze miejsce docelowe, po sporej wspinaczce, wiedzieliśmy już, że nie trzeba będzie wracać i szukać innej trasy. To była wielka ulga i radość.

Trasy są oznaczone bardzo dobrze, a naszą niebieską dziewiątkę widać z daleka. Znaki są ustawiane przy każdej zmianie kierunku.

Spacer wokół słynnego zamku Gruyères jest obowiązkowy.

Ten widoczek był zaskoczeniem. Koleżanka krzyknęła nam „idźcie tam, tam są renifery”. To poszliśmy. Jakieś dziwne te renifery, inaczej je sobie wyobrażałem z filmów o czerwononosym.

To duże jezior jest miejscem bardzo licznie odwiedzanym przez turystów wodnych. Jak na naszą grupę trochę za tłoczno, ale sporty wodne są tutaj uprawiane masowo. Zrobiliśmy sobie piknik i w drogę.

Mostki rowerowe poprowadzone są także w poprzek wodospadów.

Im wyżej, tym woda w jeziorach była zimniejsza, ale są i tacy co poszli na całość. Pozostali zmoczyli tylko nogi.

Miło jest popatrzeć z góry na drogę, którą niedawno się wspinaliśmy.

Kolarskie perełki – Kórnik część pierwsza

Kórnik, to taka perełka kolarska, że jej opis zajmie przynajmniej trzy artykuły, ale między nimi, pokażę także inne, wspaniałe miejsca dla rowerzystów. Niektóre będą także spoza regionu, a nawet kraju.

Do planowania tras używam najczęściej aplikacji z naviki.org albo samej tej strony. Przykład dla trasy z Poznania do Kórnika poniżej:

https://www.naviki.org/pl/naviki/zaplanuj-trase/#p=52.30965666250452,16.986061111908213&z=11&d[0]=52.368873,16.932062&d[1]=52.244056,17.090781&rp=daily

Jak widać, trasa jest wyznaczona szlakiem turystycznym i nie warto z niego zbaczać, bo jest naprawdę dobrany w sposób optymalny. Początek, w Poznaniu, doradzam przejechać wolno chodnikami, przy lotnisku Krzesiny można się rozpędzić, a dalej trasa, aż do Mościenicy, prowadzi lasami.

Jedna z pięknych aleji na Ziemii Kórnickiej

Właśnie trasy leśne to jest to, co mnie zauroczyło na początku. W Kórniku jest mnóstwo atrakcji, takich jak zamek, arboretum, promenada, plaże, ale jazda na rowerze, po leśnych drogach, była moją pierwszą kórnicką miłością.

Pomost w Mościenicy

Jeżdżąc z dziećmi, warto robić sobie przerwy. Blisko Kórnika jest Mościenica, gdzie można zjechać z trasy w stronę jeziora. Zastaniemy tam pomost, plac zabaw i siłownię. Jest także ławeczka, ustawiona tak, że mamy przed sobą ładny widok. Warto wziąć ze sobą termos z kawą i chwilkę tam posiedzieć. Wcześniej, taką przerwę, można zrobić w pobliżu ronda w Kamionkach, za Orlikiem jest wiata z ławeczkami, stołem i plac zabaw.

Kładka na ścieżce zdrowia nad jeziorem Kórnickim

Gdy dojeżdżając do kórnickiego stadionu na Błoniach, mamy jeszcze siły, można przedłużyć sobie trasę. Skręcamy wtedy w stronę jeziora, a tuż przed bramą jedziemy w prawo kierując się na ścieżkę zdrowia. Uważajmy na drewniane kładki, bo przy mijaniu się z innymi rowerzystami będzie problem, żeby się razem zmieścić. Są krótkie, widać kto jedzie z naprzeciwka, więc lepiej przepuścić tych co już wjechali.

Na pewno warto się zatrzymać na chwilę i obejrzeć panoramę Kórnika z drugiej strony jeziora, z przepięknym kórnickim zamkiem. Potem w Bninie wjeżdżamy na chodnik i dojeżdżamy do promenady.

Część dotycząca samego Kórnika, już niedługo w Kolarskich Perełkach, ale następny odcinek będzie o Wartostradzie.

https://antrejka.pl/category/kolarskie-perelki/

Jeśli podobał ci się artykuł polub stronę na facebooku: https://www.facebook.com/antrejkapl