Archiwa tagu: Poznań

Waleczne Serce!

Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie trochę zarozumiałego, zbyt pewnego siebie. W seniorach Kolejorza otrzymał szansę debiutu już blisko 3 lata temu, ale droga do następnych ekstraklasowych występów w niebiesko-białych barwach okazała się dla niego wyjątkowo kręta i wyboista. Był ważną postacią kolejnych reprezentacji młodzieżowych, jednak cały czas czeka na powołanie od selekcjonera kadry U-21, Czesława Michniewicza.  Część z Was pewnie już się domyśla o kim mowa, ale gwoli formalności – pierwszym bohaterem cyklu „Duma Wielkopolski” będzie Tymoteusz Puchacz.

Chociaż z Lechem popularny „Puszka” związany jest od 2013 roku, jego kariera mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Jak zdradził w jednym z jesiennych wywiadów dla Przeglądu Sportowego (autor Maciej Sypuła):

„…Miałem 13 lat i grałem w turnieju, gdzie mierzyły się ze sobą reprezentacje różnych województw. Tam właśnie wypatrzył mnie Radosław Kucharski, który wtedy był skautem Legii. Wpadłem mu w oko, od razu odszukał moich rodziców i powiedział, że z miejsca mnie biorą do siebie. Byłem kibicem Lecha od zawsze, ale tata mówił mi wtedy, że nie mogę tak na to patrzeć, bo przede wszystkim muszę grać w piłkę i skupiać się na rozwoju…”

Ostatecznie wszystko skończyło się po myśli pochodzącego z okolic Świebodzina zawodnika, ponieważ chwilę później ofertę złożyli także Poznaniacy i Tymek bez wahania wybrał rozwój w położonej we Wronkach prestiżowej akademii.

Pierwsze koty za płoty

W Lechu dosyć sprawnie pokonywał kolejne szczeble na poziomie juniorskim, z czasem coraz głośniej pukając do drzwi pierwszego zespołu. Swoją szansę otrzymał od Nenada Bjelicy, który wpuścił nastolatka na ostatnie 10 minut w wyjazdowym spotkaniu sezonu 2016/17 przeciwko Termalice Bruk-Bet Nieciecza. Jednak pierwszym tak naprawdę poważnym testem dla „Puszki” miało okazać się dopiero wypożyczenie do pierwszoligowego Zagłębia Sosnowiec, do którego trafił zimą 2018 roku – podobną drogę w przeszłości pokonywało wielu innych adeptów akademii, z Janem Bednarkiem czy Robertem Gumnym na czele. W Sosnowcu na młodzieżowego reprezentanta Polski nie czekała jednak żadna taryfa ulgowa, ponieważ Zagłębie pod batutą Dariusza Dudka na wiosnę miało realnie włączyć się do wyścigu o awans do Ekstraklasy. Rzucony na głęboką wodę „Puszka” poradził sobie znakomicie – na lewym boku obrony rozegrał wszystkie spotkania rundy wiosennej, walnie przyczyniając się tym samym do końcowego sukcesu Zagłębiaków.

Nie było zatem niespodzianką, że po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej Dariusz Dudek zamierzał dalej korzystać z usług ofensywnie przysposobionego obrońcy. Niestety trwało to stosunkowo krótko – po nieudanej inauguracji sezonu 2018/19 to młodziutki Puchacz stał się jedną z pierwszych ofiar awanturniczej i chaotycznej polityki Zagłębia, które w hurtowych ilościach sprowadzało kolejnych wątpliwej jakości kopaczy, desperacko upatrując w nich nadziei na utrzymanie. Pod koniec letniego okienka Tymek zrozumiał, że w Sosnowcu nie spotka go już więcej nic dobrego,  dlatego w trosce o dalszy rozwój kariery, rzutem na taśmę, zdążył zaczepić się na kolejnym wypożyczeniu, tym razem w pierwszoligowym GKS Katowice. Ostatecznie ten sezon nie należał do najbardziej udanych, ani indywidualnie dla Puchacza, który trochę obniżył loty, ani dla samej Gieksy, która sezon kończyła z hukiem spadając do drugiej ligi.

Trudne chwile

Mimo wszystko katowickiej przygody wychowanek Lecha nie może wspominać wyłącznie negatywnie, ponieważ regularna gra pozwoliła mu załapać się do kadry Jacka Magiery na Mistrzostwa Świata U-20. Kadry, w której Tymek miał być jedną z kluczowych postaci podczas rozgrywanej w Polsce imprezy. Tego okresu młody Lechita również nie będzie szczególnie wspominać – w meczu otwarcia przeciwko Kolumbii wystąpił co prawda z kapitańską opaską, ale po nieudanym występie pozostałe zmagania swoich kolegów oglądał z ławki, zaliczając jedynie epizodyczne występy z Senegalem i Włochami.

I tutaj dobrnęliśmy do momentu prawdy, jaki czekał na Tymoteusza Puchacza po powrocie z blisko półtorarocznej śląskiej tułaczki. W Lechu na całego trwała ubiegłoroczna letnia rewolucja, a jej najbardziej istotnym elementem miało być oparcie drużyny właśnie o poznańską młodzież, adeptów znanej w tej części kontynentu Akademii Lecha Poznań. Popularny „Puszka” na taką szansę czekał od dawna, ale postawione przed nim zadanie wcale nie należało do najłatwiejszych – o miejsce w składzie docelowo miał rywalizować z dużo bardziej doświadczonym, chociaż nie potrafiącym ustabilizować formy, Wołodymyrem Kostewyczem. Jako kibic dosyć sceptycznie podchodziłem do osoby wychowanka, zwłaszcza, że w przedsezonowych materiałach emitowanych w klubowej telewizji jawił się trochę jako celebryta.  Jak się później okazało – nic bardziej mylnego, tym samym biję się w pierś i pierwszy posypuję głowę popiołem. Ale po kolei.

Będą z niego ludzie

Tymek od najmłodszych lat uchodził za uniwersalnego zawodnika, występując na różnych etapach kariery zarówno w ataku, na skrzydłach, jako wahadłowy czy klasyczny boczny obrońca. Jego walory, takie jak duża szybkość, przebojowość, siła i nieźle ułożona lewa noga pozwalały mu dosyć szybko dostosować się do wizji kolejnych trenerów. Chociaż w trakcie seniorskiej kariery najczęściej ustawiany był jako lewy obrońca, trener Żuraw bardzo dobrze wiedział co robi dając Puchaczowi więcej swobody i bardziej ofensywne zadania. Po nieco chaotycznym początku z meczu na mecz mogliśmy obserwować coraz lepszego zawodnika, niezależnie czy akurat występował jako prawo czy lewoskrzydłowy. Z czasem przyszły także liczby, a warto w tym miejscu zaznaczyć, że jak już „Puszka” strzela, to w stylu „stadiony świata”.

Tutaj rajd, którego nie powstydziłby się sam Arjen Robben:

Żródło: oficjalny kanał PKO BP Ekstraklasy na YouTube

A tutaj precyzyjna lufa prosto w widły:

Żródło: oficjalny kanał PKO BP Ekstraklasy na YouTube

W dzisiejszym wpisie już dwukrotnie wspomniałem o moim nieco negatywnym, ostatecznie jednak całkowicie błędnym odbiorze wizerunku piłkarza. Faktycznie, „Puszka” lubi pogadać, nie wstydzi się kamery, czasami trochę buńczucznie wypowiada się na różne tematy. Ale bije też od niego taka bezwarunkowa, zaszczepiona już za młodzieńczych lat miłość do Lecha, a sam wielokrotnie wspomina, że gra z Kolejowym herbem na piersi to spełnienie jego marzeń. Na boisku haruje za dwóch, jeździ na tyłku do ostatniej minuty, zostawia kawał serducha. I nawet jeżeli czasami jego wypowiedź zabrzmi trochę niefortunnie, to jednak po lepszym poznaniu nie sposób go nie polubić i przede wszystkim nie szanować.

Przymiotów Puchacza, jakimi niewątpliwie są także duże przyspieszenie na krótkim dystansie, odważna gra jeden na jednego czy umiejętność zastawiania piłki, nie może dłużej lekceważyć wspomniany na wstępie Czesław Michniewicz, który przed wybuchem epidemii nosił się z poważnym zamiarem wyróżnienia Lechity powołaniem do Reprezentacji Polski U-21. Tymka pozostaje pocieszyć tym, że jeżeli dalej będzie solidnie pracował i grał swoje to nie tylko drzwi kadry uchylą się przed nim szeroko. Jeżeli tylko popracuje nad swoimi wadami, między innymi nad celnością uderzeń, grą słabszą nogą i większym spokojem w rozgrywaniu piłki to nie tylko KKS będzie miał w najbliższej przyszłości dużo pociechy z jego gry . Młody, dynamiczny, silny i lewonożny zawodnik, który z powodzeniem może obstawić kilka pozycji na boisku – chyba niewielu skautów na Starym Kontynencie nie musi obecnie poszukiwać talentów o podobnych parametrach.

Jak jeszcze zwiększyć odporność przeczytaj na antrejce:

https://antrejka.pl/?s=odporno%C5%9B%C4%87