Archiwa tagu: potas

Nadciśnienie a witamina C. Pigwowiec vs cytryna. Superdrink!

Nadciśnienie a witamina C

Osoby z nadciśnieniem mają stosunkowo niskie stężenie witaminy C w surowicy, a witamina C jest odwrotnie związana zarówno ze skurczowym ciśnieniem krwi, jak i rozkurczowym ciśnieniem krwi. Takie konkluzje wynikają z niedawnego, opublikowanego w kwietniu badania chińskich naukowców.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7211237/

Oczywiście w Polsce w obawie przed koronawirusem, wszyscy uzupełniali witaminę C i mają na pewno zapas w apteczce na wszelki wypadek. Sam mam zapas witaminy C1000, na pierwsze objawy.

Ten kto ma problemy z nadciśnieniem powinien wszelkie zmiany postępowania konsultować ze swoim lekarzem.

Ja wyszukuję zawsze informacje, które mogą pomóc w profilaktyce, a więc np. dla osób, które chcą zachować ciśnienie przynajmniej na granicy norm, zanim zaczną się kłopoty.

Co wiemy z różnych poradników ?

Pierwsza dobra rada to warto codziennie ćwiczyć i nawadniać się wodą. Spożywać produkty takie jak arbuz, kiełki fasoli i ogórki zamiast wypijać litry wody. 

Spożycie soli można zmniejszyć przez usunięcie solniczki ze stołu i blatu w kuchni. W produktach spożywczy jest sporo sodu. Jeśli kupujecie fasolkę, groszek, ciecierzycę w puszkach trzeba przed jedzeniem je wypłukać. Do herbaty dodajemy przyprawy, świetny jest np. kardamon. Na obniżenie ciśnienia Dr. Greger poleca herbatkę z hibiscusa, potem warto przepłukać zęby, żeby zmyć ten kwach. Z kolei zielona herbata jest dobra na wszystko, w tym wypadku też warto dodać kardamon.  Zamiast łyżki tranu możemy teraz spożywać olej rybny w kapsułkach (omega 3 DHA) .  Olej z makreli i dorsza obniża wartości ciśnienia krwi. Oczywiście unikamy ryb z hodowli norweskich (większość łososi w sklepach). Najlepiej kupować dzikie i małe ryby, które są mniej zanieczyszczone (rtęć itp.)

Pamiętajcie, trzeba kontynuować przyjmowanie leków, jeśli lekarz już zalecił i stosujemy. Zmiana tych zaleceń tylko pod kontrolą lekarza!!!

Ograniczmy alkoholowe imprezowanie i codzienny trunek alkoholowy do obiadu, czy podczas oglądania meczu. To też podnosi ciśnienie, również piwo.

Gdy poczujesz nacisk na twarzy i jest ona czerwona, zadziałaj szybko jednorazowo. Zjedz banany, popij wodą lub herbatkami, jak wyżej. O potasie w bananach już pisałem. Potas mają też orzechy i nasiona.

Jak widać rad jest sporo. Ja wracam do badania i witaminy C. Jeśli nie walczymy z chorobą to zamiast suplementów warto stosować owoce.

Dlaczego wybrałem pigwowiec?

Pierwszym powodem jest to, że mam go w ogródku. Kwitnie jako jeden z pierwszych, na początku wiosny.

W zeszłym roku krzaczek bardzo ładnie obrodził. Tak bardzo, że około 15 wypełnionych woreczków śniadaniowych włożyłem do zamrażarki, żeby nic nie uronić z tego skarbu. Pigwowiec ma mnóstwo witamin: A, B1, B2, PP, a witaminy C ma więcej od cytryny, która nie wiadomo skąd pochodzi i w jakiej chemii jest kąpana, chyba że ekologiczna.

Po wyjęciu woreczka, czekamy aż się odmrozi. Te kuleczki mają bardzo dużo pektyn i błonnika o zaletach którego już pisałem. Ma też potas tak ważny przy nadciśnieniu, a prócz tego sporo minerałów, kwas jabłkowy, bursztynowy, chinowy, amigdalinę w nasionach. Ponieważ ta ostatnia jest fajna, ale w bardzo ograniczonej ilości, bo może nam bardzo zaszkodzić, ja pestki usuwam, jak pojedyncze zostaną to też dobrze. Pigwowiec działa antywirusowo, przeciwmiażdżycowo i antynowotworowo.

Kiedy już pozbędziemy się pestek, a nie chcemy tracić właściwości przez gotowanie lub dodawać cukru, miksujemy pigwowca z odrobiną wody. Można dodać kardamonu, miodu i wsadzamy taki słoiczek do lodówki.

Wiele osób zaczyna dzień od wody z cytryną. Ja obecnie zaczynam od wody z moim skarbem z lodówki.

Poniżej opisuję, jak można takiego drinka urozmaicić, żeby się nie znudził.

Superdrink

Tym razem trochę poszalałem, bo do pigwowca i wody dodałem zieleninę czyli jarmuż. O zaletach zieleniny już pisałem. Oprócz tego dałem kapkę miodu dla smaku i zdrowia, oraz odrobinę chlorelli. Muszę przyznać, że bardzo smacznie wyszło.

Jeśli szukacie podobnych artykułów zajrzyjcie do kategorii profilaktyka zdrowotna lub polubcie stronę na FB.

Bananowy chlebek – zdrowa pychotka

Banan to jeden z 5 podstawowych produktów żywieniowych i handlowych. Jedzą je wszyscy i na całym świecie. I to jest bardzo dobry wybór. Niezależnie czy kupimy i zjemy te bardzo zielone, czy te bardziej dojrzałe i te i te będą nam dobrze służyć. Niektórzy leczą się nawet bananami, ale leczenie ja zostawiam lekarzom. To ich spytajcie, które są najlepsze przy nowotworach, które przy cukrzycy a które przy problemach z układem pokarmowym. Tutaj piszę tylko o profilaktyce. Ja sam jem wszystkie odmiany, takie jakie są akurat w sklepie. Czasami ratuję te pojedyncze, poodrywane od kiści. dojrzale banany, bo mi ich żal, a czasami są w sklepie tylko zielone, wtedy w domu nie doczekają dojrzałego stanu.

Banan ma sporo potasu. Przegrywa pod tym względem z avocado, ale wyprzedza nawet sok pomidorowy. To dla mnie bardzo ważne, bo niedobór potasu powoduje, że mam wyższe ciśnienie i skurcze mięśni już nawet po krótkim wypadzie na rower. Wszyscy wcinamy banany w takiej postaci jak na zdjęciu obok. Wczoraj padał deszcz, w domu skończył się chleb, mieliśmy ochotę na coś pysznego. W taki czas najlepszym pomysłem jest bananowy chlebek. Dlatego, że robimy go tylko w 10 minut + 40 minut w piekarniku. To do roboty ! Trzy banany wsadzamy do miski i rozduszamy widelcem.

W drugiej misce robimy ciasto. Trochę (3 łyżki) tłuszczu, ja wolę oliwę, inni wolą masło. Dodajemy łyżkę miodu i pół łyżeczki proszku do pieczenia. Rozcieramy! Dodajemy 2 jajka, szklankę mleka, 15 łyżek mąki, pół łyżeczki sody szczyptę soli. Wyrabiamy ciasto. Dodajemy przysmaki. Ja akurat miałem w domu płatki owsiane, orzeszki arachidowe i ziarenka słonecznika. Wyglądało bardzo biednie, ale jak się później okazało, smakowo wkomponowały się świetnie. Do tego dodajemy rozduszone banany i mieszamy.

Do piekarnika (180 stopni C) wsadzamy na 40 minut. Wygląda trochę blado, ale taki jest urok tego chlepka. Po wyjęciu pachniał bardzo ładnie, więc nie widziałem powodu, żeby go nie rozpakować i nie wyciąć 3 pierwszych skibek.

Kroi się bardzo ładnie i ma taką konsystencję, że się nie kruszy, jak wiele zwykłych chlebów. Ponieważ do chleba dodałem mało miodu a miałem ochotę na coś słodkiego to posmarowałem skibki miodem. Żona wybrała masło. Piesek wolał te z masełkiem, ale on zawsze wybiera to co tłuste. Ja polecam chlebek bananowy na słodko. Muszę przyznać, że dawno czegoś tak dobrego nie jadłem. Chyba tylko chałka wprost z piekarni zjedzona z miodem kiedyś mi tak smakowała.

Oczywiście każdy wykorzystuje to co ma w domu, ale żeby artykuł nie zakończył się na obżarstwie, chlebek zniknął w jeden dzień, to mam parę podpowiedzi dla zdrowia.

Jajka kupujemy gospodarcze, lub ekologiczne. Miód najlepiej od sprawdzonego pszczelarza. Mąka pełnoziarnista i ekologiczna. Mleko nie UHT. Dajmy, przynajmniej od czasu do czasu, swojemu organizmowi prezent. Dr. Greger w ogóle wyrzuciłby jajka, mleko i miód z tego przepisu. Byłyby tam: zmielone siemię lniane, erytrytol i napój sojowy, ale wtedy może to już zupełnie inaczej smakować 😉 Smacznego !!!

Cynk – w suplementach czy naturalny ?

Cynk stał się modny. Informacja, że dobrze wpływa na odporność, rozeszła się szybko po internecie, a przecież odporność jest teraz najważniejsza. Rzadko kto już mówi, że jeśli mamy w organizmie za dużo cynku, to wcale nie musi być dla nas takie dobre. Zresztą inne potrzeby mają osoby młode, inne starsze.

Pestki z dyni

Dlatego wiedząc, że w pestkach dyni znajdę cynk, ale także potas, selen i betakaroten, a także witaminy mające wielki wpływ na odporność takie jak A, B1, B2, B6, C, D, E, oraz zdrowe tłuszcze, zdecydowałem się na ten naturalny sposób uzupełniania cynku. O każdej z tych witamin można by napisać osobny artykuł.

Zaletą jest także to, że poza wzmocnieniem odporności, ma także wiele innych zalet. Pestki wzmocnią nam skórę, paznokcie i włosy, a także kości i zęby.

Pestki dyni można jeść, także, żeby zapobiec problemom z prostatą, układem krążenia i przemianą materii. Można je stosować na tzw. „robaki”, czyli pasożyty w naszym organizmie. Najlepsza do tego celu jest substancja, która znajduje się bezpośrednio pod skorupką, raczej tylko w świeżych pestkach, wyciąganych z dyni..

Dobry dla nas będzie także olej z pestek dyni, z tym, że powinien on być zimnotłoczony. Jak widać na zdjęciu, dodałem troszeczkę do sałatki, ma trochę inny kolor i wyrazisty smak, ale ja się szybko przyzwyczaiłem i teraz mi smakuje bardziej od majonezu.

Jeśli podobał ci się artykuł polub stronę na facebooku: https://www.facebook.com/antrejkapl