Archiwa tagu: gwara

Botwinka – jo caluśki rok na nią czekoł

Dzisiej moja ślubno wyjechoła i jo musze som se zrobić obiod. Najliypiej mi zawsze wychodził ajntop. Ślubno mi powiedziała, że mom kupić warzywa w składzie abo na torgu i zrobić se jarzyniówko albo boszcz. Kukom jo do lodówki, a tam ani chabasa, ani karmonady, ani nawet szpeku. Nic w domu ni ma, nawet buroka. Weka puste. No wreszcie cuś jo zmarałem. W antrejce na ryczce stały pyry w tytce, a obok karotka, selera, kapizdra, por, pietrucha, natka i sztelónka.

No tak, ale ja nabrał takiego smaka na botwinkę i co tera. Na szczęście mamy wiosnę i wczoraj jak jo szedł z kejtrem na spacer, to widzieli my botwinkę u sąsiada na polu, za winklem. Poszedł jo na haryndę, zmarał młodzie buroki, przytochoł do domu i tak zaszparował na torgu.

Tera jo szybko uzyzał wszystkie warzywa i wrzucił do gora.  Najsamprzód te twarde, pyrki, karotke, selere, pietruche, co by się kielce nie połamały przy pierwszym chapsie jak kiejś. I tok jo gotowoł to jodło dotyndy, aż było miękkuśkie.

Jo jeszcze dodoł okrase z cebulkom i uzyzał sznytke chlebka. Jodło było rychtyk, bo jo był już prawie bejt. Ja tero mam już zdżarte 4 talyrze botwinki i myśla nad dokładkom.

Ale była pychotka co i Wom życzę.

Insze teksty z gwarą poznańską som tutej: https://antrejka.pl/category/gwara/

Jeśli podobał ci się artykuł i chcesz tutaj wrócić, polub antrejkę na fejsie: https://www.facebook.com/antrejkapl

Wiara z naszego fyrtla zaprasza…

Na razie obowiązuje u nas hasło #zostanwdomu, ale trzeba wierzyć, że już w maju będziemy pędzić na rowerach po lesie. Żeby przegonić wirusa, już teraz zapraszam Was na przejażdżki. Kiedyś napisałem taki tekst, żeby zachęcić kolegów z pracy i sąsiadów. Pośmiejcie się, a w maju do zobaczenia na rowerach.

Na granicy Szwajcarii i Francji. Zakończenie trasy przez całą Szwajcarię.

Wiaruchna,

Wiara z naszego fyrtla zaprasza w maju, tych, co som jeszcze na fleku i majom mocne giyry, na runde na rowerach. Jo mom rajzefiber i już tero rychtuję swojego rzęcha co i wiaruchnie radzę, żebyście się potem nie dygli na nich, bo będzie poruta.

Mele nie powinny się pindaczyć w dyrdoki, ino wziąć stare lumpy, bo będzie glajda i nowe ciuszki będą oglajdrane.
Na rowerach nie wolno się stalować, bo można się wykopyrtnąć, spartolić sprzęt, nabić biniola lub uślumprać.

Nikt nie powinien być nabąbany przed jazdą, ale można wziąć wuchtę wałuwy np. sznytki z obkładem. Mogą być skibki z gzikiem lub kromki obłożone leberką, a gdy ktoś jest słodka dupka lub słodki pamper to i szneki z glancem.

Jak ktoś lubi to weźmie redyski, glubki, jabzo lub pestki z korbola. To wszystko ma być w tytkach i rukzaku, żeby się nie taśtało przy kierownicy.

Guły i ci co mają fefry powinny zostać w domu, co by nie ględziły i brynczały „a daleko jeszcze” w trakcie rundy. Kto nie jest gamułą niech jedzie z nami !!!

Weśta wiaruchna jeszcze bejmy, znicz, bryle, glazejki, badejki z pampersem i hełmy.
Prześlijcie dalej jak znacie jakąś fajną wiarę z naszego fyrtla co są jeszcze na fleku i lubią rowery