Archiwa tagu: duma

Miszcz olimpijski w Kolejorzu

Ja dyrdałem na Kolejorza już jak miał 11 lat. Pisał ja niedawno o niedoszłym miszczu świata tutej:

Tera czas na szczuna, który grał w giyrę z Czekuladą i był miszczem olimpijskim. Miał więcej farta, niż Czekulada. Zadebiutował na olimpiadzie w bardzo ważkim meczu z NRD. Maludy i gzuby pewnie nie wiedzą co to. Na Mundialu 74 też grał w meczach z Haiti i Szwecją.

Winettou, miał taką ksywę, zagrał także w finale olimpijskim z Węgrami. Wszyscy my się glapili wtedy w telewizor i znali my każdego grajka.

Kanał tvp.sport na youtube:

Ale ja czekoł jeszcze 2 lata, aż w Kolejorzu zagro. Ja poszedł na blałkę, wziął szalik na bary i szpycał jak gro miszcz olimpijski. W Kolejorzu grał 5 lat, przyszedł do nas po Mundialu z Odry Opole. Miał bardzo szybkie szkiety, 100 m w 11 sekund, a chapał za dwóch. Biegał wte i wewte, albo fyrał przeciwnikom do przodu, albo ganiał za napadziorami. Nie sieknął ani jednej kasty, ale jo zapamiętał go. Jak fyrał w przód to gibał się na 2 strony i miał swój knyf na guły od rywala. Nawet jak była glajda, to dawał szpunta w przód, a łoni się ligali i byli cali oglajdrani. Podobno nie palił ćmików i nie chloł gorzoły. Nie brenczał, ino harował na boichu. Po prostu Miszcz.

Zbigniew Gut zmarł w 2010 roku, we Francji, do której wyjechał z Kolejorza. To wspomnienie w poznańskiej gwarze, jest po to, żeby go przypomnieć poznańskim kibolom. Antrejka.pl ma, wśród innych, takie 2 cele, przypominanie gwary i dawnych mistrzów Kolejorza, takich jak Czekulada i Winettou. Bardzo go lubiłem za to, że nie odpuszczał, był pracowity, grał w prosty sposób, ale, przez to trudny dla przeciwnika. Czasami podwórkowym zwodem, uwalniał się od 2, 3 rywali. Pewnie w Opolu też go dobrze wspominają, bo do kadry wszedł jako piłkarz Odry, ale za złoty medal olimpijski kochała go wtedy cała Polska, za mundialowe srebro zresztą też, choć wtedy bohaterem został Adam Musiał z krakowskiej Wisły, posadzony podobno na ławkę za niesubordynację w meczu ze Szwecją. Już takich szczegółów nie pamiętam. Dobrze, że Winettou był w Lechu i mogłem go oglądać na własne oczy. Kiedy w Kolejorzu zagra znów mistrz olimpijski, świata lub Europy. Oby już po EURO 2021.

Jeśli podobał ci się artykuł polub proszę stronę na facebooku: https://www.facebook.com/antrejkapl

Wietrzenie szatni

Wietrzenie szatni

Kiedy latem ubiegłego roku przy ulicy Bułgarskiej  dochodziło do poważnej rewolucji kadrowej, większość kibiców z dużym dystansem przyglądała się poczynaniom władz Kolejorza. Z dystansem i brakiem wiary, że obrany przez włodarzy „Dumy Wielkopolski” kurs tym razem okaże się tym właściwym. Klub, wraz z końcem czerwca 2019 roku, bez większego żalu pożegnał aż 12 piłkarzy, a wśród nich znaleźli się także całkiem zasłużeni dla KKS-u Jasmin Burić i Łukasz Trałka. W ich miejsce sprowadzono kilku bardziej doświadczonych stranierich, jednocześnie znacznie szerzej otwierając drzwi dla adeptów poznańskiej Akademii.

Koszulka Lecha z herbem

Co więcej, zarówno prezes Karol Klimczak, wiceprezes Piotr Rutkowski oraz trener Dariusz Żuraw otwarcie zapowiadali, że sezon 2019/20 należy potraktować jako przejściowy i przed drużyną nie są stawiane żadne górnolotne cele sportowe. Takie deklaracje, a w zasadzie ich brak, nie spotkały się z najlepszym odbiorem zniecierpliwionych fanów Lecha, którzy na trofeum swojego ukochanego klubu czekają od 2016 roku. Tej jakże karkołomnej misji budowania podstaw pod nową drużynę, poza wspomnianym trenerem Żurawiem, podjąć się miał także całkiem nowy sztab w osobach między innymi Karola Bartkowiaka, Michała Chamery, Łukasza Becelli, Karola Kikuta czy Dariusza Skrzypczaka.

Nazwisko legendy poznańskiego Lecha nieprzypadkowo padło dopiero na końcu, ponieważ to właśnie jego osobie poświęcimy trochę więcej uwagi. Trener Skrzypczak znany jest starszym kibicom Kolejorza jeszcze z czasów, kiedy sam wybiegał na murawę przy Bułgarskiej. Przez blisko dekadę uzbierał prawie 300 występów w niebiesko-białym trykocie, podnosząc w tym czasie trzy trofea za mistrzostwo Polski oraz dwa Superpuchary. Karierę piłkarską zakończył w Szwajcarii, gdzie w późniejszym okresie całkowicie poświęcił się pracy szkoleniowej z młodzieżą, współpracując między innymi ze Szwajcarskim Związkiem Piłki Nożnej. To właśnie osoba Pana Skrzypczaka uznawana jest za głównego architekta eksplozji formy poznańskiej młodzieży. Ale wszystko po kolei.

Nowe rozdanie

Czego zatem mogliśmy spodziewać się po autorskim projekcie Dariusza Żurawia? Na pewno tego, że pierwszy trener Kolejorza ma na tą drużynę jakiś pomysł. Udowodnił to już wcześniej, pod koniec kompletnie nieudanego dla poznańskiej Lokomotywy sezonu 2018/19, kiedy jeszcze w roli strażaka zaproponował wysoki pressing, cierpliwe rozegranie od bramki i dużą ruchliwość pomiędzy poszczególnymi formacjami. I chociaż sezon należało już zaliczyć do przegranych, a wielu zawodników wiedziało, że to ich ostatnie podrygi w niebiesko-białych barwach, to nawet najwięksi malkontenci mogli zauważyć pewne pozytywne zmiany. Nieprzypadkowo, już jako pełnoprawny szkoleniowiec pierwszej drużyny, trener Żuraw zdecydował się na rozwijanie swojej wcześniejszej koncepcji.

Niestety nowy Lech jesienią ubiegłego roku grał w kratkę. Zaczął nieźle, potem złapał zadyszkę, zaczął odbudowywać swoja pozycję, aby ostatecznie pogubić trochę ważnych punktów. Gołym okiem można było dostrzec poprawę stylu gry, natomiast niekoniecznie przekładało się to na dorobek punktowy.  Kibiców nie potrafili przekonać do siebie zwłaszcza nowi piłkarze, kolejno w osobach holenderskiego bramkarza Mickiego Van der Harta, serbskiego stopera Djordje Crnomarkovicia oraz odpowiedzialnego za destrukcję Chorwata, Karlo Muhara. Z nowych twarzy jedynie Lubomir Satka prezentował równy, solidny poziom. Słabsza dyspozycja odbiła się z czasem na frekwencji, ponieważ stadion miejski przy Bułgarskiej pustoszał z miesiąca na miesiąc. Oczywiście warto w tym miejscu podkreślić, że nierówna forma Kolejorza związana była także z odważnym wprowadzaniem młodzieży, z której większość dopiero zdobywała pierwsze szlify na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Do samych wychowanków żaden rozsądny sympatyk Lecha nie powinien mieć jednak większych pretensji. 

Przerwa zimowa także nie należała do najspokojniejszych okresów w historii Lecha. Jeszcze w trakcie tureckiego zgrupowania klub opuścił lider formacji ofensywnej, Darko Jevtic, który wybrał ofertę rosyjskiego Rubina Kazań.  Co prawda udało się w międzyczasie zakontraktować Alana Czerwińskiego z Zagłębia Lubin, jednak ten, w obliczu braku porozumienia z włodarzami Miedziowych, zasili szeregi Kolejorza na zasadzie wolnego transferu dopiero od lipca. W jego miejsce na najbliższe pół roku klub musiał wypożyczyć wracającego po urazie reprezentanta Ukrainy, Bogdana Butko. Bezskuteczne okazały się za to poszukiwania konkurenta dla Christiana Gytkjaera, a Dani Ramirez, potencjalny następca sprzedanego do Rosji kapitana dołączył do zespołu tuż przed inauguracją rundy wiosennej.

Cierpliwości

Lech wszedł w nowy rok z przytupem. I chociaż w 6 meczach rundy rewanżowej zgromadził raptem 11 punktów na 18 możliwych, na własne życzenie gubiąc punkty kolejno przy Kałuży, w Białymstoku i na Reymonta, to postawa drużyny w każdym z rozegranych spotkań mogła się podobać, a Lech zaczął grać najbardziej atrakcyjną i ofensywną piłkę w Ekstraklasie. Nastąpiła wspomniana wcześniej prawdziwa eksplozja talentu naszych wychowanków w osobach Jakuba Modera, Kamila Jóźwiaka czy Jakuba Kamińskiego. Swoje trzy grosze dorzucili także zostawiający zawsze całe serducho Tymoteusz Puchacz i jeden z największych polskich diamencików, Filip Marchwiński.

Z tą świetną formą młodzieżowców, niezależnie od wymiaru czasowego jaki otrzymują, związana jest właśnie postać Dariusza Skrzypczaka. Zawsze pogodny, uśmiechnięty trener zdaje się wykonywać kapitalną pracę z adeptami Akademii Lecha Poznań, czego wymierne efekty przyszły właśnie na wiosnę – chociaż uczciwie trzeba przyznać, że akurat Kamil Jóźwiak jest gwiazdą Ekstraklasy od początku sezonu . Nieprzypadkowo to właśnie w kierunku trenera Skrzypczaka po strzelonej z Lechią bramce podbiegł popularny Marchewa. Nieprzypadkowo to właśnie o nim w samych superlatywach i z dużym szacunkiem wypowiadali się w różnych wywiadach pozostali Lechici.

To właśnie naszym wielkopolskim gzubom i ejbrom, wychowankom poznańskiego Lecha, poświęcony będzie cykl o nazwie „Duma Wielkopolski”.  Zachęcamy do śledzenia!