Ćwiczenie równowagi

Test i ćwiczenie równowagi

Jeśli nie ćwiczysz, ani jogi, ani tai chi, to wykonuj codziennie te ćwiczenia, o których zaraz napiszę. Jak długo potrafisz ustać na jednej nodze ? Ustaw się blisko jakiegoś oparcia np. krzesła, żeby się nie przewrócić, połóż dłonie na piersi, stań prosto, zamknij oczy, podnieś nogę i zacznij liczyć sekundy (mów po cichu dwadzieścia jeden, dwadzieścia dwa, dwadzieścia trzy itd.). Jeśli straciłeś równowagę wcześniej niż po 30 sekundach masz kłopot. Zacznij ćwiczyć równowagę, zarówno z zamkniętymi jak i otwartymi oczami. Słabe poczucie równowagi prognozuje pogarszanie się stanu zdrowia. Jeśli jest ktoś już chory na alzheimera i nie utrzyma równowagi przez 5 sekund, jego sprawność pamięciowa i poznawcza może pogarszać się nawet 2 razy szybciej.

Z zamkniętymi oczami normy są 24-28 sekund przed pięćdziesiątką, 20 sekund przed 60-tką, 10-20 sekund przed 70-tką i 4-8 sekund przed 80-tką.

Wykonuj codziennie ćwiczenia równowagi, a Twój stan się poprawi w kilka tygodni. Wstawaj i siadaj bez pomocy rąk, stój na jednej nodze w kolejce. Nie przestawaj ćwiczyć dopóki nie osiągniesz 30 sekund z zamkniętymi oczami.

Weganie i wegetarianie nie zróbcie sobie krzywdy.

Weganie i wegetarianie nie zróbcie sobie krzywdy.

Jarmuż, pietruszka, koperek, szczypior, pomidory, ogórek kiszony, oliwa, ocet z granatu, pieprz cytrynowy

Wielu wegan i wegetarian pochwaliłoby mój talerz. Dzisiaj chciałem przypomnieć ostrzeżenie dla wegan. Powinniście suplementować witaminę B12. Bez tego możecie mieć problem.

Wysoka homocysteina 11 mmoli na litr podwaja ryzyko zachorowania na Alzheimera. Nawet wynik powyżej 7, to już powód do niepokoju i działania. Niestety, jeśli myślicie, że to jedno z podstawowych skierowań do badań od neurologów, geriatrów czy lekarzy pierwszego kontaktu, to jesteście w błędzie. Jak sobie radzić, kiedy już lekarz skieruje nas na badania, lub zrobimy je prywatnie i wynik będzie wysoki.

Wysoki poziom homocysteiny może wynikać z niskiego poziomu trzech witamin B. Witamina B6, kwas foliowy i witamina B12 suplementowana w formie metylowanej może nam pomóc. Docelowe wartości to 60-100(B6), 500-1500(B12), 10-25(kwas foliowy). Ja jednak, bez konsultacji lekarskich, doradzałbym najpierw przejście na zdrowe jedzenie. Na zdrowej diecie roślinnej, szczególnie bogatej w błonnik i zielone rośliny (np. szpinak [jeśli nie mamy kamicy szczawianowej] i jarmuż), można obniżyć poziom homocysteiny o 20% w ciągu tygodnia. Taka dieta zwiększy nam poziom kwasu foliowego, co nie jest łatwe przez suplementację.

Jeżeli spożyjemy rano jajka z bekonem, a potem stek, to poziom homocysteiny skoczy nam do góry.

Niestety weganie (najbardziej) i wegetarianie też mają problem z homocysteiną i to jeszcze większy niż mięsożercy. Wynika to z tego, że spożywają za mało witaminy B12, która występuje tylko w produktach odzwierzęcych.

Stąd weganie są od wielu lat ostrzegani, żeby suplementować witaminę B12 (metylokobolaminę). To wystarczy do utrzymania dobrego poziomu homocysteiny nawet <  6.

Co robić, jeśli poziom jest lekko powyżej 7. Stosujmy dietę MIND, która ogranicza, do sporadycznego, spożywanie mięsa, zaleca spożywanie więcej warzyw z błonnikiem, a już szczególnie zielonych liści i jagód. Przy wyższej homocysteinie lekarz pewnie zaleci suplementację.

Dieta MIND

Wśród diet, które mogą mieć największy wpływ na nasze zdrowie, od niedawna wymienia się dietę MIND ( „Mediterranean-DASH Intervention for Neurodegenerative Delay”). Z tego opisu od razu widać, że dieta oparta jest na dwóch innych dietach, uważanych za najzdrowsze, czyli śródziemnomorskiej i DASH.
Dieta Mind większy nacisk kładzie na rośliny zielone, takie jak szpinak, sałata czy brokuł, a także owoce jagodowe (jagody, borówki, jeżyny, truskawki, itd.). Mamy właśnie sezon, więc warto się wybrać na stragan po truskawki nawet jeśli kosztują 20 zł i więcej.

Jeśli ciężko od razu zmienić całą dietę, warto na początek dodać te 2 pozycje do jadłospisu. Warto to robić profilaktycznie, ale jeśli w rodzinie macie już ciężko chorych (np. Alzheimer), spytajcie lekarza czy możecie wprowadzić dietę MIND. Często inne choroby, jak np. cukrzyca, utrudniają wprowadzanie diety, dlatego warto zawsze skorzystać z opinii lekarza.

LECH – LEGIA Polski klasyk

Ostatni raz maseczka Lecha na mojej twarzy będzie w sobotę 30.05.2020 r. W tym samym dniu o godz. 20.00 odbędzie się Wielki Klasyk polskiej Ekstraklasy Lech Poznań – Legia Warszawa.

O meczach Lecha z Legią pisałem już parę razy. Starsi kibice pamiętają mecz z Legią, w którym Jakób strzelił bramkę Mowlikowi w 1972, w pierwszym meczu po powrocie do ekstraklasy.

Potem był pamiętny mecz w Częstochowie, w którym pan Piotr grał już u nas, ale za to Okoń grał w Legii. Piotra Mowlika kochają w Poznaniu i w Warszawie.

Później o wynikach meczów Lecha z Legią decydowały zawsze: ambicja, wybieganie i serce oddane dla drużyny. Legia przez długie lata miała więcej piłkarzy w kadrze, większy budżet i lepszych piłkarzy. Dlatego, żeby wygrać z Legią trzeba po pierwsze walczyć. Jeśli zobaczymy, że w pierwszych 10 minutach piłkarze Lecha nie odstępują przeciwnika dalej niż na 1,5 m, kiedy tamten jest przy piłce, to będzie zapowiedź remisu. Jeśli piłkarze Lecha będą mieć w końcowych statystykach więcej wybieganych kilometrów od przeciwnika, to będzie szansa na zwycięstwo. To będzie świadczyć tym, że wychodzili na pozycję i nie bali się odpowiedzialności. Do zwycięstwa potrzebne będzie jeszcze waleczne serce.

Jeden z artykułów nazwaliśmy „Waleczne serce” i był to pierwszy artykuł w kategorii „Duma Wielkopolski„. Dlaczego akurat ten piłkarz. Bo to może być piłkarz symbol Lecha. Kiedy wchodzi na boisko, a nie zawsze gra w pierwszym składzie, na boisku zaczyna się walka. Widać po jego szarżach właśnie walkę. Nawet jak ktoś mu stanie na drodze, to potrafi piłkę przepchnąć, tak aby iść dalej do przodu. Takich piłkarzy, walczących o każdy metr boiska potrzebuje Lech na mecz z Legią.

Nie zawsze Lech miał słabszych piłkarzy. Były takie okresy i takie szkielety drużyny: Adamiec-Kupcewicz-Okoński, Arboleda-Stilic-Lewandowski/Rudniev, że mieliśmy lepszych piłkarzy od Legii. Jednak przez większe okresy czasu sukcesy przychodziły po wspaniałej walce. Tak też było w słynnym Pucharze Polski w 2004 roku. Można jeszcze zobaczyć relację z atmosfery tamtego meczu na youtube:

I tego właśnie trzeba życzyć Lechowi. Żeby starczyło sił, ambicji, serca do walki i trochę szczęścia. W ostatnich latach bardzo rzadko w Wielkim Klasyku nie padały bramki. Tak na pewno będzie i tym razem. Bramki padną i oby więcej strzelił Lech. Dużo będzie zależało od defensywnego pomocnika. Jeśli zagra Muhar, musi pamiętać, że z Legią się nie śpi, tak jak przy bramce w ostatnim meczu ze Stalą Mielec i nie robi się bezmyślnych wślizgów. Po kartce na początku meczu ten piłkarz staje się bezużyteczny dla drużyny. Tak więc pełna koncentracja od początku i nie odpuszczanie przeciwnika na więcej niż 2 metry. Trzeba na nich wsiąść i trzymać, aż do drugiej bramki. Dopiero potem trochę oddechu.

W górę serca …

Pagórki Dolskie, Szlak Dziesięciu Jezior, Soplicowo-Cichowo

Dolsk ma więcej atrakcji dla turystów rowerowych niż 3 wymienione w tytule. Sam byłem tam już 5 razy. Dwa razy na wyścigu rowerowym MTB dla amatorów, raz na wypadzie z przyjaciółmi szlakiem Pagórki Dolskie, raz z rodziną szlakiem 10 Jezior i raz ze znajomymi z pracy trasą MTB.

Bardzo mi się tam podoba i właśnie się zastanawiam nad kolejnym weekendowym wypadem. To teren szczególnie atrakcyjny dla mieszkańców Poznania. Godzinny dojazd autem i jesteśmy na miejscu.

Najlepiej zaparkować na parkingu przy Villa Natura. To ulubione miejsce startu wyścigów MTB, stąd startują wszystkie wycieczki, tutaj się kończą jakimś dobrym posiłkiem. Często są tutaj wesela, przyjeżdżają tenisiści i sympatycy bowlingu. Można przenocować.

Ja lubię tam przyjechać pół godziny wcześniej i posiedzieć na ławeczkach w pięknym otoczeniu. Najkrótszą wycieczką rowerową jest tzw. Soplicowo, a właściwie Cichowo. Miejsce jest znane z tego, że kręcono tam sceny do filmu „Pan Tadeusz”. Każdy kto jedzie szlakiem 10 jezior powinien trochę zjechać, ok. 0,5 km i zajrzeć do Cichowa. Teren jest szczególnie atrakcyjny dla dzieci, bo jest tam dużo zwierząt i to nie tylko gospodarczych.

Oprócz koników, gęsi, osiołków, owieczek, można tam spotkać ptaki drapieżne. Jest też dworek, w którym zamówimy sobie kawę i ławeczki przy których chętnie chwilkę odpoczniemy.

W pobliżu jest też ośrodek wypoczynkowy z plażą i boiskami sportowymi, więc jeśli ktoś wpada na weekend to jest to drugie ciekawe miejsce na nocleg.

Dalsza część szlaku 10 jezior to typowe leśne i wiejskie krajobrazy. My zajrzeliśmy też do rodziny jednego z kolegów, żeby zobaczyć małego źrebaka.

Kościółków na obu szlakach i w samym Dolsku naliczyłem 10, tak więc jest to kolejna atrakcja turystyczna i urozmaicenie trasy.

W lipcu możemy trafić na plantację słoneczników, sprawia spore wrażenie i mnie osobiście mocno zaskoczyła. Pierwszy raz na taką trafiłem.

Bociany to kolejna atrakcja. Kilka z nich zobaczycie już w centrum Dolska.

Na szlak Pagórki Dolskie można wyruszyć także z parkingu przy punkcie widokowym położonym po drugiej stronie drogi do Rawicza na początku miasta. Pagórki jak widać na zdjęciu nie są olbrzymie, ale jak ktoś próbuje je pokonać w miarę szybko, to poczuje je w nogach.

Droga tego szlaku ma nawierzchnię asfaltową, początkowo prowadzi wzdłuż pól i potem skręca ostro pod górę. Początkujący rowerzyści poprowadzą rower pieszo przez ok. 100 m.

Po przejechaniu kilku wzniesień można sobie odpocząć przy uroczym kościółku.

Szlak ma tylko 18 km, ale daje się we znaki, szczególnie w grupie, bo wtedy narzucane jest większe tempo. Kto jednak lubi górki, może potem wjechać do Dolska i tam znaleźć kilka wzniesień, które spowodują jego duże zadowolenie z wykonanej pracy.

Zapraszam na inne „Kolarskie Perełki”.

Proszę też o polubienie strony na FB i udostępnianie artykułu.

Bananowy chlebek – zdrowa pychotka

Banan to jeden z 5 podstawowych produktów żywieniowych i handlowych. Jedzą je wszyscy i na całym świecie. I to jest bardzo dobry wybór. Niezależnie czy kupimy i zjemy te bardzo zielone, czy te bardziej dojrzałe i te i te będą nam dobrze służyć. Niektórzy leczą się nawet bananami, ale leczenie ja zostawiam lekarzom. To ich spytajcie, które są najlepsze przy nowotworach, które przy cukrzycy a które przy problemach z układem pokarmowym. Tutaj piszę tylko o profilaktyce. Ja sam jem wszystkie odmiany, takie jakie są akurat w sklepie. Czasami ratuję te pojedyncze, poodrywane od kiści. dojrzale banany, bo mi ich żal, a czasami są w sklepie tylko zielone, wtedy w domu nie doczekają dojrzałego stanu.

Banan ma sporo potasu. Przegrywa pod tym względem z avocado, ale wyprzedza nawet sok pomidorowy. To dla mnie bardzo ważne, bo niedobór potasu powoduje, że mam wyższe ciśnienie i skurcze mięśni już nawet po krótkim wypadzie na rower. Wszyscy wcinamy banany w takiej postaci jak na zdjęciu obok. Wczoraj padał deszcz, w domu skończył się chleb, mieliśmy ochotę na coś pysznego. W taki czas najlepszym pomysłem jest bananowy chlebek. Dlatego, że robimy go tylko w 10 minut + 40 minut w piekarniku. To do roboty ! Trzy banany wsadzamy do miski i rozduszamy widelcem.

W drugiej misce robimy ciasto. Trochę (3 łyżki) tłuszczu, ja wolę oliwę, inni wolą masło. Dodajemy łyżkę miodu i pół łyżeczki proszku do pieczenia. Rozcieramy! Dodajemy 2 jajka, szklankę mleka, 15 łyżek mąki, pół łyżeczki sody szczyptę soli. Wyrabiamy ciasto. Dodajemy przysmaki. Ja akurat miałem w domu płatki owsiane, orzeszki arachidowe i ziarenka słonecznika. Wyglądało bardzo biednie, ale jak się później okazało, smakowo wkomponowały się świetnie. Do tego dodajemy rozduszone banany i mieszamy.

Do piekarnika (180 stopni C) wsadzamy na 40 minut. Wygląda trochę blado, ale taki jest urok tego chlepka. Po wyjęciu pachniał bardzo ładnie, więc nie widziałem powodu, żeby go nie rozpakować i nie wyciąć 3 pierwszych skibek.

Kroi się bardzo ładnie i ma taką konsystencję, że się nie kruszy, jak wiele zwykłych chlebów. Ponieważ do chleba dodałem mało miodu a miałem ochotę na coś słodkiego to posmarowałem skibki miodem. Żona wybrała masło. Piesek wolał te z masełkiem, ale on zawsze wybiera to co tłuste. Ja polecam chlebek bananowy na słodko. Muszę przyznać, że dawno czegoś tak dobrego nie jadłem. Chyba tylko chałka wprost z piekarni zjedzona z miodem kiedyś mi tak smakowała.

Oczywiście każdy wykorzystuje to co ma w domu, ale żeby artykuł nie zakończył się na obżarstwie, chlebek zniknął w jeden dzień, to mam parę podpowiedzi dla zdrowia.

Jajka kupujemy gospodarcze, lub ekologiczne. Miód najlepiej od sprawdzonego pszczelarza. Mąka pełnoziarnista i ekologiczna. Mleko nie UHT. Dajmy, przynajmniej od czasu do czasu, swojemu organizmowi prezent. Dr. Greger w ogóle wyrzuciłby jajka, mleko i miód z tego przepisu. Byłyby tam: zmielone siemię lniane, erytrytol i napój sojowy, ale wtedy może to już zupełnie inaczej smakować 😉 Smacznego !!!

Żądło – szczepionka na koronawirusa? Świeży miodek, czy daje zdrowie? 5G a pszczoły. Łąki kwietne.

Jad pszczeli leczy, ale czy jest szczepionką na koronawirusa?

Pszczoły które żądlą, robią to najczęściej w obronie własnej. Niestety przepłacają to życiem, bo tracą przy tym własny przewód pokarmowy. U ludzi po użądleniu pojawia się opuchlizna i zaczerwienienie. Pszczelarze, którzy są najbardziej narażeni, z czasem uodparniają się, chyba, że są uczuleni, wtedy użądlenie jest bardzo niebezpieczne. Leczenie jadem, czyli apiterapia, ma wielu zwolenników. Pomaga podobno na reumatyzm, artretyzm i gościec. Jak długie ma to działanie nie wiem. Z obserwacji bliskiego mi pszczelarza, wiem, że jeszcze w wieku 60 lat podchodził do uli bez koszulki, żeby złapać parę żądeł, jednak teraz w wieku 86 lat już niektóre stawy w dłoni go bolą. Więc to chyba nie do końca działa 🙂

Ciekawy i świeży artykuł znajduje się w naukowej bazie Pubmed:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC7190514/#!po=50.0000

Piszą o dość ważnym odkryciu.  W prowincji Hubei, epicentrum COVID-19 w Chinach, lokalne stowarzyszenie pszczelarzy przeprowadziło ankietę wśród pszczelarzy.  W sumie od 23 lutego do 8 marca ankietowano 5115 pszczelarzy, w tym 723 w Wuhan, epicentrum epidemii Hubei.  U żadnego z tych pszczelarzy nie wystąpiły objawy związane z COVID-19, a ich zdrowie było całkowicie normalne.  Następnie przeprowadzono wywiad z pięcioma apiterapistami w Wuhan i obserwowano 121 pacjentów ich kliniki apiterapii.  Pacjenci otrzymywali apiterapię od października 2019 r. do grudnia 2019 r.

Apiterapiści sami sobie też aplikują żądła. Właśnie oni bez żadnych środków ochronnych, a dwóch z nich było narażonych na podejrzenie przypadków COVID-19, a inni byli narażeni na potwierdzone przypadki COVID-19, ale żaden z nich ostatecznie nie został zainfekowany.  Żaden ze 121 pacjentów nie został zakażony SARS-CoV-2, a trzech z nich miało bliski kontakt z najbliższymi członkami rodziny, u których potwierdzono przypadki zakażenia SARS-CoV-2.  Można przypuszczać, że pszczelarze są mniej narażeni na SARS-CoV-2, ponieważ żyją na obszarach wiejskich o mniejszej gęstości zaludnienia.  Ale pięciu apiterapistów i ich pacjenci pochodzą z gęsto zaludnionych obszarów w Wuhan.  Ci ludzie mają jedną wspólną cechę: rozwijają tolerancję na użądlenie pszczół.

Świeży miodek

Właśnie miałem okazję spożyć na śniadanie świeży miodek, ale zazwyczaj spożywam go wieczorem. Zawarty w nim tryptofan pomaga niektórym osobom na sen. Mi łyżeczka miodu przed snem też pomaga.

Tym razem miódł pomógł mi też na coś innego. Od paru dni miałem inny, dziwny głos, tym razem zjadłem większą ilość miodu i jak ręką odjął. Głos od rana mam normalny. Wiem, że dr. Greger, który ma trochę zwichrowanie w kierunku wegańskim, wspomina, że miód to zwykły prosty cukier i nie zaleca go do słodzenia, bardzie syrop daktylowy, ale nauka nauką, a doświadczenia własne i tradycje narodowe wskazują na coś innego. Zresztą wśród naukowców zawsze są odmienne zdania.

Naukowcy w 2017 roku zrobili przegląd badań wpływu miodu na zdrowie, bo miód jest jednym z najbardziej cenionych i cenionych naturalnych produktów wprowadzanych dla ludzkości od czasów starożytnych. 

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5424551/

Tradycyjnie miód jest stosowany w leczeniu chorób oczu, astmy oskrzelowej, infekcji gardła, gruźlicy, pragnienia, czkawek, zmęczenia, zawrotów głowy, zapalenia wątroby, zaparć, inwazji robaków, stosów, wyprysków, gojenia się wrzodów i ran i jest stosowany jako składnik odżywczy  suplement.  Opisano, że składniki miodu wywierają działanie przeciwutleniające, przeciwdrobnoustrojowe, przeciwzapalne, przeciwproliferacyjne, przeciwnowotworowe i przeciwprzerzutowe.  Wiele dowodów sugeruje zastosowanie miodu do kontroli i leczenia ran, cukrzycy, raka, astmy, a także chorób sercowo-naczyniowych, neurologicznych i żołądkowo-jelitowych.  Miód ma potencjalną rolę terapeutyczną w leczeniu chorób poprzez właściwości fitochemiczne, przeciwzapalne, przeciwdrobnoustrojowe i przeciwutleniające.  Flawonoidy i polifenole, które działają jak przeciwutleniacze, są dwiema głównymi bioaktywnymi cząsteczkami obecnymi w miodzie.  Według współczesnej literatury naukowej miód może być użyteczny i ma działanie ochronne w leczeniu różnych schorzeń, takich jak cukrzyca, układ oddechowy, żołądkowo-jelitowy, sercowo-naczyniowy i układ nerwowy, nawet jeśli jest użyteczny w leczeniu raka, ponieważ występuje wiele rodzajów przeciwutleniaczy  w miodzie.  Podsumowując, miód można uznać za naturalny środek terapeutyczny do różnych celów leczniczych.  Istnieją wystarczające dowody zalecające stosowanie miodu w leczeniu chorób.  Na podstawie tych faktów zaleca się stosowanie miodu na oddziałach klinicznych.

Można z tego wnioskować, że naukowcy mają różne zdania, ale ja pamiętam scenę z najsłynniejszego polskiego serialu, jak do szpitala, w którym była załoga Rudego 102, wojsko przywiozło miód. Dyrektor szpitala był zachwycony 😉 Tak więc od młodości opowiadam się po stronie pszczelarzy.

Przyjaciół pszczół zachęcam do rozsiewania takich łączek w miejsce trawników.

Ps. Jeśli ktoś chce mi pomóc w uratowaniu pszczół przed urzędnikami bez wyobraźni, zapraszam do wysyłania do rządu petycji takich jak ta. Wystarczy podpisać, wpisać adres i adres e-mail i wysłać mailem.

Jak rozpoznać co jest na zdjęciu? Jagoda kamczacka, Lancashire Heeler, Dzięcioł kosmaty

Wiele osób na grupach dyskusyjnych wrzuca zdjęcie i pyta się co to jest za zioło, roślina, zwierzę, sprzęt. Dzisiaj w kategorii Technologie, coś co nam pomoże samemu rozpoznać. Można to zrobić na smartfonach z wykorzystaniem aplikacji Google Lens inaczej zwanej Obiektyw Google.

Działa na systemach Android, a więc tych najpopularniejszych.

Na niektórych smartfonach aplikacja jest już zainstalowana i zintegrowana z aplikacją do robienia zdjęć i filmów. Można też ją doinstalować. Czy już jest zainstalowana dowiemy się widząc taki przerywany prostokącik z kropką w środku, obok przycisku do robienia zdjęć. Jeśli już mamy zdjęcie i oglądamy je, zastanawiając się co sfotografowaliśmy, wystarczy nacisnąć ten przycisk.

Potem wystarczy ustawić ramkę na właściwym obiekcie i pokażą się powiązane wyniki.

Ja chciałem się dowiedzieć jakiej rasy jest ten piesek. Wyszły mi 3 podpowiedzi, z których, dobierając odpowiedni wzrost, wyszła mi rasa Lancashire Heller, istniejąca od około 500 lat. Do tej pory jak mnie ktoś pytał o rasę Miśka, to mówiłem, że to owczarek niemiecki miniaturka, albo sromowczyk wyżny. Ta druga nazwa dlatego, że jak w Sromowcach Wyżnych nad Dunajcem wyszedłem z Misiem na smyczy na spacer, to na głównym skrzyżowaniu spotkaliśmy 10 podobnych piesków. Przechodzący mieszkańcy dziwili się dlaczego akurat nasz piesek był na smyczy. Pytali, czy to za karę ? Niech teraz Sromowce Wyżne walczą z Lancashire kto pierwszy wychodował tę rasę. Ja będę od teraz mówił, że Misiek jest rasy Lancashire Heeler.

Kolejną próbę zrobiłem na krzaczku z jagódkami. Bardzo mi zawsze przypominał jagodę kamczacką, tylko owoce ma bardziej gorzkie.

Jagoda kamczacka to jeden z najzdrowszych owoców na świecie. W dodatku owocuje pod koniec maja, a więc jako pierwszy owoc do jedzenia z ogródka. Niestety wysłużyła mi się. Teraz została mi ta druga.

Obiektyw Google podpowiedział mi tę roślinę, ale gdyby ktoś znał podobną z gorzkimi owocami to niech da znać, czy te jagódki są jadalne.

Ostatnia próba była najtrudniejsza, bo zdjęcie zrobione z daleka, bardzo niewyraźne. Tym razem aplikacja także była blisko trafienia z podpowiedzią. Widziałem tego dzięcioła wcześniej, robiąc zagadkę na facebookowej stronie, czyje to są dziuple lęgowe w pobliskim dębie.

Teraz chciałem tylko sprawdzić czy aplikacja rozpozna go jako dzięcioła średniego czy dużego. Zaskoczyła mnie, bo wybrała dzięcioła kosmatego. Zaskoczyła, bo takie dzięcioły występują w Ameryce, ale może już się u nas też zadomowił. Jest bardzo podobny do naszych.

Tak na serio to do końca nie można wierzyć wszystkim aplikacjom tak jak i temu co oglądamy lub czytamy w internecie.

Wydaje mi się jednak, że pomysł aplikacji jest bardzo ciekawy i będę z tego bardzo chętnie korzystał. Internet trzeba mieć tylko na chwilę do wyszukiwań, zdjęcia można sobie zrobić wcześniej.

Pamiętajcie na św. Jana, czyli za miesiąc, zaczyna kwitnąć Dziurawiec, czyli zioło na 90 chorób. Ma takie żółte kwiatki. Zróbcie mu zdjęcie i sprawdźcie w aplikacji czy dobrze rozpoznaliście. Zrywamy w połowie, żeby mógł jeszcze nam posłużyć.

Polubcie antrejkę na Facebooku, żeby być na bieżąco.

Rak piersi – część 2

Obiecałem w części pierwszej artykułu o raku piersi, że jeszcze wrócę do tematu. Pisałem wtedy dużo o błonniku naturalnym, bo akurat artykuł o takim badaniu ukazał się w poważnym czasopiśmie.

Dr. Greger w swojej książce o błonniku pisał już w pierwszym wydaniu tej książki. Mam nadzieję, że część osób spożywa teraz częściej warzywa i owsiankę, a ćwierć szklaneczki brokułów dziennie stało się obowiązkowe. O raku pisze wiele osób i mnóstwo naukowców. Dlaczego najłatwiej zacząć od stosowania porad dr. Gregera? Bo nie zaleca on żadnych super suplementów, leków ani mikstur. Po prostu wystarczy więcej warzyw, produktów pełnoziarnistych, owoców i roślin strączkowych, a mniej mięsa i alkoholu. Dodatkowo zwraca uwagę na kilka prostych produktów żywnościowych.

Dr. Greger, w książce, zwraca uwagę, że czerwone wino może być tym jedynym alkoholem, który nie wpływa na zwiększenie ryzyka raka, jednak zaleca zamiast tego jeść czerwone winogrona, wtedy będą już tylko same korzyści. Na rakotwórczy enzym pozytywnie mogą wpłynąć także truskawki, granaty i pieczarki.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na raka jest kiepski sen a szczególnie zawartość melatoniny.

Dr. Greger pisząc o melatoninie zwraca uwagę na zasłanianie okien, więcej warzyw i mniej mięsa. Kolejna jego podpowiedź to ćwiczenia fizyczne. Pięć godzin energicznych, aerobowych ćwiczeń tygodniowo może zmienić poziom estrogenów i progestronu o około 20%. Mniej intensywna aktywność, ale równie częsta, również przyniesie korzyści.

Dr. Greger zwraca także uwagę na cholesterol LDL. Zamiast leków zaleca on także dietę. Linki w kolorze zielonym pokazują, że artykuły na dany temat są już na antrejce. Jedzenie jabłek ze skórką to kolejna porada z tej książki, może to zmniejszyć ryzyko o kolejne 24%.

Warzywa z rodziny kapustowatych, takie jak brokuły, zwiększają aktywność enzymów wątroby zwalczających substancje toksyczne. Znam osobę nie cierpiącą brukselki, ale ja ją uwielbiam, może być równie dobra. Jarmuż też jest zalecany na zmniejszenie niebezpieczeństwa raka.

Po wcześniejszych artykułach już pewnie wszyscy wiedzą, że gotowane brokuły trzeba pociąć na kawałki 40 minut przed gotowaniem, żeby miały właściwości antyrakowe. Sulforafan tłumi zdolność macierzystych komórek rakowych do tworzenia guzów.

Spożycie lignanów wiąże się ze znacznie niższym ryzykiem raka piersi u kobiet po menopauzie. Wprowadzimy ich sporo do organizmu wsypując raz dziennie łyżkę zmielonego siemienia lnianego do soku, owsianki, czy jogurtu. Pamiętajcie, żeby nie więcej niż łyżkę, bo się zatrujecie. Dr. Greger zaleca również produkty sojowe, ale o nich są różne opinie, więc niech każdy doczyta sam w internecie.

To co można śmiało zalecić jeszcze to zieloną herbatę i pieczarki. Właśnie soja, zielona herbata i grzyby mają powodować, że azjatki rzadziej chorują na raka piersi.

Tak więc jedzcie grzyby, popijajcie to herbatą, taka prosta porada może czasami uratować życie. Polubcie @antrejkapl na fejsie i zaglądajcie do menu i kategorii Profilaktyka Zdrowotna.

Lechita, którego kochali w Warszawie

To kolejny medalista w Lechu, którego kochali także kibice innych klubów. Kupcewicza w Arce, Guta w Odrze, a Piotra Mowlika w Legii. Grał tam 6 lat, podobnie jak w Lechu i to w barwach tego klubu zdobył medal na Olimpiadzie w Montrealu w 1976. Zagrał w finale, zmieniając słabo spisującego się Janka, kiedy przegrywaliśmy 2:0. Niestety b. dobra gra pana Piotra nie pomogła, bo bramkarz drużyny przeciwnej był też świetny. Szkoda, bo po tym meczu pożegnał się z kadrą pan Kazimierz Górski. Miał sporo pretensji do zaangażowania piłkarzy. Trzecia drużyna świata nie powinna przegrywać zawodów, w których wtedy liczyły się tylko państwa z bloku wschodniego.

Na youtube są dostępne fragmenty tego meczu jak i innych meczów reprezentacji.

W kadrze pan Piotr grał głównie mecze towarzyskie, ale miał możliwość zagrać w finale olimpijskim i dwóch meczach eliminacyjnych z Maltą do Mundialu’82 w Hiszpanii. Zdobył drugi swój medal, także srebrny, ale był tam rezerwowym. Ten medal zdobył w barwach Lecha, ale podobnie jak z było z Romkiem Jakóbczakiem w MŚ’74, nie dostał szansy gry. Bardzo mu wtedy kibicowaliśmy i cieszyliśmy się, że dostał się do kadry. Dziwiliśmy się, że nie było w niej Mirka Okońskiego. Co by było gdyby ?

Na zrobienie większej kariery zabrakło chyba wzrostu. 178 cm to było za mało dla trenerów kadry i ci woleli wyższych bramkarzy, ale jego pewność w grze i zawsze doskonała forma sprawiały, że w tej kadrze był przez wiele lat i ma dużo występów w meczach towarzyskich.

Wiele lat grał z kontuzją. Ta kontuzja chyba pozwoliła mu przejść do Lecha. Legia sądziła, że już nie warto inwestować w tego piłkarza, a Lech miał przez 6 lat bardzo pewny punkt drużyny. Pana Piotra pamiętam jako bardzo sprawnego bramkarza, szczególnie na linii bramkowej, ale rzeczywiście, czasami górnych piłek nie sięgał. Był też bardzo twardy, jak na bramkarza przystało. Często grał z kontuzją, a nawet w kamizelce z połamanymi żebrami (w Stanach).

W Lechu osiągnął dwa sukcesy, zdobył Puchar Polski i Mistrzostwo w 1983 r. To była wtedy paka. O Kupcewiczu już pisałem, o Okońskim napiszę wkrótce, zaraz po medalistach.

Najbardziej pamiętamy pana Piotra z 2 meczów. Debiutu Lecha po powrocie do ekstraklasy, chyba w 1972 roku, gdy pana Piotra, wtedy gracza Legii, pokonał z wolnego Roman Jakóbczak, a także z meczu w Częstochowie w 1980 r.

Kibiców, którzy wtedy byli na meczu, bardziej interesowało to co się działo na trybunach, bo latały wtedy krawężniki i każdy widz był zagrożony, także kobiety i dzieci. Podobno było kilka ofiar śmiertelnych, jak mi opowiadali wtedy koledzy z Dębca. Ja, oglądając mecz w telewizji, martwiłem się w tym czasie formą Lecha i porażką 0:5. Jedną z bramek strzelił Lechowi Mirek Okoński, który odpracowywał w Legii wojsko, a pan Piotr miał jeden ze słabszych meczy w karierze. Miał w tym dniu ciężkie, osobiste przeżycia i nie powinien grać.

Trener Łazarek bardzo chwalił pana Piotra za postawę na treningach. To potem było widać w meczach. Był zawsze świetnie przygotowany, szybko wychodził do pozycji sam na sam i wiele z nich wygrywał. Miał świetne wyczucie, gdzie piłka poleci, świetny refleks i robił cudowne robinsonady.

W kategorii Duma Wielkopolski https://antrejka.pl/category/duma-wielkopolski/ jest już kilku medalistów Olimpiad i Mistrzostw Świata, którzy grali kiedyś w Lechu. Jest jeszcze jeden piłkarz z medalem z tamtych czasów. Napiszę o nim za tydzień. Potem przejdę do medalistów trochę młodszych, a potem do gwiazd Lecha.

Polubcie antrejkę na facebooku: https://www.facebook.com/antrejkapl

Zajrzyjcie na tę stronę, jest dużo ciekawych ofert na Dzień Dziecka:

100 sposobów zapobiegania chorobie Alzheimera

Ten artykuł umieszczam w dwóch kategoriach Profilaktyka zdrowia i Recenzje. Recenzje, bo to o książce, profilaktyka zdrowia, bo bardzo często pokrywa się z artykułami, które napisałem już w tej kategorii.

Jeśli chodzi o recenzję, to książkę czyta się bardzo dobrze. Jeśli ktoś interesuje się zagadnieniem profilaktyki zdrowia, czy też ma pierwsze kłopoty z pamięcią, połknie tę książkę w jedną dobę.

Najlepsze jest w niej to, że ma tak ładnie podzielone rozdziały, że już po spisie treści wiemy, na której stronie powinniśmy otworzyć książkę. Otwieramy ją często, bo jeśli ktoś ma słabą pamięć, to do tego spisu treści i podsumowania (Twój Plan Zapobiegania Chorobie Alzheimera) na końcu książki, będzie wracał często. Już po okładce może się zorientować, że w książce będą rozdziały dotyczące czerwonego wina, ruchu, jagód, serfowania po internecie, czekolady i rozrywek umysłowych.

Zawsze przed napisaniem artykułu serfuję po internecie, żeby uzupełnić wiedzę o najnowsze doniesienia. Towarzyszy mi wtedy coś do podgryzania i kawa. Dlaczego jest to akurat kawa, orzechy, rodzynki i jagody goji, dowiecie się z książki. Książkę napisała Jean Carper, dziennikarka pisząca o zdrowiu. Napisała wcześniej wiele hitowych książek, ale temat demencji zajął jej wiele lat. Była trochę przestraszona, gdy słyszała, że ludzie z jej genami częściej chorują na alzheimera. Zaczęła przeszukiwać informacje w internecie, chcąc się bronić przed chorobą, która miała być epidemią XXI wieku. Teraz straszą nas inną chorobą, ale powinniśmy, tak jak Jean Carper, poszukiwać informacji o profilaktyce. Dlatego między innymi jest kategoria o profilaktyce na tej stronie. Znajdziecie tam artykuły zarówno o wzmacnianiu odporności jak i profilaktyce demencji.

Autorka przeprowadziła wiele rozmów z naukowcami, prowadziła je także przygotowując film dokumentalny na ten temat. Mimo, że mój egzemplarz książki wydany został w 2011 roku, jest ona ciągle dostępna w sprzedaży. Myślę, że to może być świetny prezent dla Mamy, niezależnie od tego czy ma 40, 50, 60, czy 70 lat. Patrząc na trampki na okładce, przypomniałem sobie, że pora wyjść z psem na spacer, a potem na półgodzinną jazdę rowerem. Muszę kończyć.